Pierwsze promyki słońca to znak, że trzeba zająć się ogrodem. Jego najważniejszym punktem jest zwykle trawnik. W dzisiejszym wpisie podpowiadamy, jak o niego zadbać.
Trawnik po zimie to obraz nędzy i rozpaczy. Siano zamiast trawy, gołe place ziemi, czasami krecie kopce. Aż chce się płakać.
Taki trawnik to prawdziwe marzenie. / źródło: TwojOgrodek.pl.jpg
Odbuduj trawnik
Nie ma się co użalać, trzeba się wziąć do roboty. Pierwszą i najważniejszą czynnością jest usunięcie starej trawy. Można to zrobić ręcznie grabiami, ale znacznie lepszy będzie wertykulator. To urządzenie, które wyczesuje starą darń. Najtańsze wertykulatory, razem z wałkiem do napowietrzania, kosztują ok. 300 złotych.
W jaki sposób zrobić wertykulację? Najlepiej przeprowadzić ją wczesną wiosną. Trawnik trzeba uprzednio skosić, by noże mogły nacinać darń na głębokość 3-6 centymetrów. Wyłuskana trawa trafia do kosza, z którego możemy ją wrzucić do taczki ogrodowej. Dla początkujących uwaga: siana będzie baaardzo dużo. Kilka koszy ze 100 metrów kwadratowych nie powinno nikogo dziwić. Efektem będzie piękny trawnik. Oczywiście pod warunkiem, jeśli przeprowadzimy kolejne zabiegi pielęgnacyjne...
By jednak go zrobić, najpierw trzeba włożyć mnóstwo pracy. Pierwszą czynnością po wiośnie jest wertykulacja. / źródło: OgrodySekwoja
Uzupełnij trawę
Po wertykulacji można glebę napowietrzyć. Służy do tego to samo urządzenie, co do wertykulacji. Trzeba jedynie wymienić wałek. Dzięki temu trawa lepiej chłonie wodę i będzie szybciej rosła. Jeżeli nie mamy odpowiedniego sprzętu, możemy użyć wideł, którymi nakłuwamy glebę na głębokość 8-10 centymetrów.
Kolejnym etapem jest łatanie dziur w trawniku. Zdarza się, że zimą wypadają nam całe połacie trawy. W takiej sytuacji należy wymieszać trawę z ziemią próchniczą i wysypać w przerzedzonych miejscach. Trzeba oczywiście pamiętać o podlewaniu – najlepiej dwa razy dziennie.
Trawnik najlepiej uzupełnić po ustaniu mrozów. Zwykle ma to miejsce na przełomie kwietnia i maja.
Przepis na trawnik? Kosić i podlewać!
Te wszystkie zabiegi na nic by się nie zdały, gdybyśmy zapomnieli o... koszeniu. Ogrodnicy radzą, by nie kosić trawy na wysokość mniejszą niż 2,5 centymetra. Chodzi o to, by gęsty dywan zatrzymał rozrost chwastów.
Trawę powinniśmy kosić od przełomu kwietnia i maja. Najlepiej to robić jak najczęściej, minimum raz na 10 dni, idealnie raz w tygodniu. Pamiętajmy, by nóż kosiarki był ostry. W innym razie trawa będzie ścięta nierówno.
Kolejną niezbędną czynnością, by zamienić przydomowy trawnik w Wembley, jest podlewanie. Oczywiście tutaj nie ma sztywnych reguł. Czasami pogoda jest łaskawa i trawnika nie trzeba w ogóle podlewać, nawet latem. Zwykle jednak jest to czynność konieczna.
Najlepiej zaopatrzyć się w automatyczny system podlewania, choć jest on niestety dość kosztowny.
Do tego woda ze studni i można poczuć się jak w Anglii.
Zaraz, zaraz, czegoś tu brakuje. Nawozu! Wybór „wspomagaczy” jest na rynku ogromny. Nie ma sensu ich tu opisywać, zajmiemy się tym w osobnym wpisie. W każdym razie nawozić powinno się od wiosny do jesieni, z tym że od września powinniśmy unikać nawozów azotowych, dzięki którym trawa rośnie.
Wyrwij chwasta!
Ostatnim etapem jest usunięcie chwastów. Z pomocą przychodzą preparaty chemiczne, które niszczą wszystkie rośliny z wyjątkiem trawy. Prawie wszystkie – niektóre chwasty są wyjątkowo oporne. Najlepszym sposobem, by sobie z nimi poradzić, jest częste koszenie.